<autoreklama>
Rewolucyjne Witryny Internetowe tani CMS szablony dla stron www retusz zdjec
</autoreklama>

Wpisy otagowane ‘zarabianie’

Kupię stronę www – nowy projekt

wtorek, 1 Kwiecień 2014

kupiestroneCoraz częściej zdarza mi się kupować gotowe strony www od osób które chcą je z róznych względów sprzedać. Na szybko stworzyłem ostatnio prostą stronę trochę oszczędzającą mój czas – zamiast wysyłać pytania każdemu kto jest zainteresowany sprzedażą swojego serwisu, teraz będę podawał adres witrynki służącej mi do zbierania takich informacji: KupieStrone.pl , a tam jest już odpowiedni formularz…

Dodatkowo, jest możliwość dopisania się do newslettera i także otrzymywania ofert sprzedaży stron www.

PNEB: e-Kioski, czyli e-sklepy w bannerach

czwartek, 26 Styczeń 2012

Pewnego wieczoru, tuż przed zaśnięciem wpadł mi do głowy pomysł na nową możliwość handlu w Internecie. Oczywiście już nie zasnąłem, ale rozpisałem sobie ideę na kartce. A teraz się nią z Wami podzielę. :)

Wymyśliłem coś, co roboczo nazwałem „e-kiosk”. Być może coś takiego już istnieje, jednak żadnym podobnym rozwiązaniem się nie inspirowałem. E-kiosk byłby to mały sklep internetowy, w którym (jak w zwykłym e-sklepie) są kategorie, w kategoriach są produkty. Ogląda się je, a potem kupuje (często za pośrednictwem modułu „koszyka”), płacąc przelewem przez Internet, PayPalem lub innym portfelem. Rzecz w tym, że cały taki sklep możnaby umieścić w pojedynczej jednostce reklamowej, i umieścić takie gotowe „instancje” sklepu w bardzo wielu miejscach Internetu, w bardzo wielu portalach, w cenie reklamy właśnie. Można więc łatwo dotrzeć do dużego grona odbiorców.

Ponieważ obszar na aplikację sklepu byłby niewielki (choć forma reklamowa musiałaby być jedną z większych – np. podwójny billboard lub szeroki skyscraper) – sam sklep (i jego funkcjonalności) można też zminiaturyzować, okroić, uprościć – w stosunku do tradycyjnego e-sklepu identycznym, jak stosunek między fizycznym supermarketem a kioskiem ruchu.

Wyobrażam sobie, że zakup w takim e-kiosku musiałby być superłatwy – szybko wybieramy (lub bardzo łatwo wyszukujemy) produkt, klikamy „Kup teraz” i płacimy (najlepiej za pomocą zmniejszenia salda na jakimś prepaidzie).

Zalety: Właściwie jest jedna, ale za to potężna: Tani (bo w cenie reklamy) i łatwy dostęp do bardzo dużej ilości Klientów.

Wady: Mały obszar aplikacji implikuje użycie niewielkich rozmiarowo elementów, mniejszych czcionek itp. – nie każdy to lubi. Poza tym, aby odróżnić taki e-kiosk od zwykłego bannera – trzeba by go jakoś oznaczyć. No i zbudować u ludzi świadomość istnienia e-kiosków i umiejętność z nich korzystania.

Zastosowań takiego rozwiązania są setki, biorąc pod uwagę technologie takie jak geolokalizacja (szybkie zamówienie pizzy), metody płatności lub nowoczesne technologie webowe. Myślę że to mogłoby się sprawdzić.

PNEB: wirtualny hipermarket 3D

środa, 16 Listopad 2011

Pomysł powstał w mojej głowie z połączenia idei Google Street View i spożywczych sklepów internetowych, które działają prężnie w Polsce już nawet w małych miejscowościach. Pomysł nie jest stricte internetowy, i wymaga sporego nakładu „fizycznej” pracy, a także dość specjalistycznego sprzętu i prawdopodobnie specyficznych umów z hipermarketami. Aczkolwiek jest wykonywalny i jest (chyba) nowatorski.

Już opisuję:
Codziennie wcześnie rano zatrudnieni pracownicy zakładają na głowę specjalne kaski z kamerami dookoła, zdolnymi rejestrować obraz panoramiczny w 3d, i idą do hipermarketów, przechodząc obok wszystkich półek i produktów, rejestrując zdjęcie 3d całej oferty handlowej w danym momencie. Pracownicy Ci odwiedzają taki hipermarket w tym samym celu jeszcze kilka razy w ciągu każdego dnia. Za każdym razem otrzymujemy zdjęcie 3d, które (automatycznie lub nie) ląduje w serwisie internetowym. Użytkownicy tego serwisu wirtualnie „chodzą” po takim hipermarkecie i po prostu zaznaczają produkty, które chcą nabyć. następnie zlecają zamówienie, podają adres i za pół godzinki odbierają zakupy w progu swojego domu.
To właściwie już koniec „trzonu” pomysłu, ale można go oczywiście rozszerzyć. Niewątpliwą zaletą takiego serwisu byłaby intuicyjność obsługi i zbliżony do naturalnego sposób robienia zakupów. Można by było jeszcze zrobić w jakiś sposób (automatyczny lub manualny) identyfikację każdego z produktów, z dodatkowym opisem, ceną itp. To umożliwiłoby stworzenie wyszukiwarki.
Takie rozwiązanie zakupowe dodatkowo umożliwia ludziom sprawdzenie, czy dany produkt jest jeszcze w sklepie (a raczej był w momencie ostatniej rejestracji zdjęcia 3d) bez wychodzenia z domu… są jeszcze inne możliwości – sprzężenie z porównywarkami cen, lepsza niż tylko telefoniczna pomoc mężowi w zakupach samodzielnych ;), wersja na telefony/smartfomy… itp.

Na pewno problemem byłaby umowa z hipermarketami. Jak wiemy w hipermarketach zdjęć robić raczej nie wolno (a przynajmniej można za takie działanie stracić z życia kilkadziesiąt minut na bezsensowną rozmowę z ochraniarzami/kierownictwem), z drugiej strony dla sklepu takie rozwiązanie to więcej sprzedanych produktów, mniejszy tłok w sklepie no i nowatorskie rozwiązanie sieciowe…

Pomysł na pewno do dopracowania, co już zostawiam Czytelnikom. :)

Pomysły na e-biznes [PNEB]

poniedziałek, 14 Listopad 2011

Postanowiłem rozszerzyć tematykę bloga o jeszcze jedną sferę, której zagadnienia (jak – prawdopodobnie – każdemu parającemu się webmasterką) gęsto chodzą mi po głowie. Mówię o moich pomysłach na serwisy internetowe lub/i na (częściowo-) internetowe rozwiązania mogące być przydatnymi w życiu każdego, lub po prostu takie, które są mniejszą lub większa inwestycją, po czasie mogącą przynieść mniejszy lub większy zysk.

Jeszcze wczoraj byłem przekonany, że takich idei nie wolno publikować, w obawie o przywłaszczenie ich sobie przez kogoś, kto pomysł zrealizuje zamiast mnie i zgarnie zysk. Prawda jest taka że 99% takich idei nie zrealizuję nigdy i pozostaną one na zawsze w mojej głowie/notatniku. Dlatego wychodzę z założenia że po opublikowaniu pomysłu na taki e-biznes większy zysk osiągnę przez ściągnięcie na bloga nowych czytelników. Poza tym naprawdę ucieszę się, jeśli ktoś pomysł wykorzysta i zrobi z tego biznes służący jemu i/lub innym osobom.

Inspiracją do tej decyzji są dla mnie dwa miejsca w Internecie:

Zatem – już w kolejnym wpisie, w serii pod tagami „pomysły” i „e-biznes” – będę opisywał co mi po głowie chodzi… Zapraszam. :)

Ranking najlepszych rozmiarów boxów AdSense

sobota, 2 Styczeń 2010

Na Webhosting.pl pojawił się ciekawy artykuł, w którym przedstawiono i zanalizowano wyniki badań zależności skuteczności (CTR) boxów reklam AdSense do ich rozmiarów i rodzajów.

Wbrew pozorom wyniki nie są oczywiste – okazuje się na przykład że bardziej opłacalna jest publikacja bionowego bannera 120×600 niż szerszego – 180×600. Oczywiście to nie koniec takich kruczków.

Aby nie kopiować treści, wkleję tutaj tylko ogólny wykres, a po bliższą analizę zapraszam do arta na Webhosting.pl.

Skuteczność AdSense

Tipsy AdSense

sobota, 20 Październik 2007
Każdy kto zarabia emisją reklam Google AdSense na swoich stronach, może w kilku prostych krokach zwiększyć swoje przychody. Metody zwiększenia zarobków są dość szczegółowo opisane w wątku Let’s share our adsense tips and tricks na forum webmasterworld (english). Polecam.

Oszczędzanie

piątek, 22 Czerwiec 2007

OszczędzanieKilka dni temu znalazłem na bardzo fajny blog z gatunku tzw. lifehack. Blog oszczedzanie.net traktuje o oszczędzaniu – nie tylko pieniędzy ale i czasu. Autor prezentuje bardzo ciekawe i pomysłowe rozwiązania, które naprawdę mogą przynieść efekty.
Inną sprawą jest to że od oszczędzania można się uzależnić…

Google Adsense – 9 mitów i faktów (i modyfikacja zasad)

sobota, 23 Grudzień 2006

O tutaj. Z wieloma z przytoczonych w rzeczonym artykule stwierdzeń nie zgadzam się całkowicie, ale mimo to postanowiłem wrzucić na Subiektyw.
Bajdełej: Ostatnio Adsense (ku niepocieszeniu większości) zabroniło pewnych dość lukratywnych ułożeń reklam na witrynach. Więcej tu.

Ile powinienem zarabiać?

sobota, 16 Grudzień 2006

Na Blogu formalski.blox.pl jest Ciekawy artykuł, nad którego zalinkowaniem na Subiektywie zastanawiałem się od jakiegoś czasu. A niech tam. Tyle tylko, że nijak to się nie ma do rzeczywistości. Art mówi nam, freelancerom, na jakich zasadach powinni wyceniać swoje projekty. Warto poczytać także komentarze (zauważyłem że często z komentarzy można więcej się dowiedzieć, niż z artykułu który komentują).

Freelancing

wtorek, 31 Październik 2006
Bardzo dobry arykuł, poruszający i wyjaśniający ciekawy temat zależności rynkowych i płatności na podstawie analizy pewnego zlecenia z serwisu zlecenia.przez.net

Moje boje z Google AdSense (6) – FINAL :)

środa, 25 Październik 2006

Wczoraj rano na moje konto bankowe wpłynęła pierwsza wypłata od Google AdSense. Fizyczna Kasa. Panie i Panowie: to działa :) Przelicznik waluty $->zł dość korzystny, bardzo niewiele mniejszy od średniego kursu wg NBP. Ogólnie jestem happy i… jeśli ktoś się jeszcze waha, czy współpracować z Google AdSense, to ja do tego namawiam :)

Moje boje z Google AdSense (5)

środa, 11 Październik 2006

Co prawda trochę to trwało, ale w końcu dotarła do mnie śliczna zaplombowana pocztówka z kolorowymi logosami Google, w której treści był kod PIN. Wpisałem go w odpowiednim miejscu w panelu sterowania moim kontem AdSense i po kilku sekundach system poinformował mnie, że jestem „na dobrej drodze do wypłaty”. Trochę to mylące, bo wg regulaminu/instrukcji, należy spełnić następujące kroki, aby dostać fizyczną kasę: 1. Zweryfikować adres e-mail, 2. Dostarczyć informację podatkową (2 kliknięcia), 3. Wybrac formę płatności, 4. Dostać pocztówkę i wpisac PIN, 5. Wygenerować conajmniej 100$ zysku, 6. Poczekać do następnego 15. dnia miesiąca. Z tego co widzę, spełniłem prawie wszystkie warunki… prawie, bo dla dwóch ostatnich to tylko kwestia czasu :)

Moje boje z Google AdSense (4)

poniedziałek, 25 Wrzesień 2006

Dostałem właśnie maila, że śliczna pocztówka Google wraz z PINem została wysłana…

I to jest dobra okazja, żeby napisać jeszcze co nieco o reklamach w Google AdSense. Otóż okazuje się, że reklama reklamie nierówna. Po prostu jedne są droższe, inne tańsze. W Sieci znalazłem nawet ranking Top Paying Keywords dla AdSense… Teoretycznie wystarczy więc zbudować stronkę o treści, która spowoduje wyświetlenie się tej (droższej) a nie innej (tańszej) reklamy w boxie AdSense, a potem pobiegać po kawiarenkach w mieście i poprosić znajomych o różnym IP aby kliknęli. Oferta 65$ za jeden klik kusi. Myślę jednak, że Google ma jakieś swoje sposoby na odkrycie tego rodzaju oszustwa i byc może nawet nałożenie jakiegoś rodzaju kary za takie działania, więc nie polecam takich praktyk.

Co do wartości wynagrodzenia za klik, także nie jest tak różowo. Stawka za kliknięcie zależy bowiem także od liczby ogólnych odsłon reklamy. Stawka jest większa wtedy, gdy jest więcej klików przypadających na liczbę odsłon. Innymi słowy AdSense płaci więcej wtedy, gdy reklama jest bardziej skuteczna. Co prawda nie wiem jeszcze, jak to się oblicza i rachuje, ale zamierzam się dowiedzieć w najbliższej przyszłości…

Moje boje z Google AdSense (3)

czwartek, 21 Wrzesień 2006

Zalogowałem się dziś na moje konto AdSense aby sprawdzić dzisiejsze zarobki (taka mała mania ;)) i … system zaskoczył mnie komunikatem, że moje płatności są wstrzymane. W pierwszej chwili pomyślałem, że zrobiłem coś nie tak, co Google potraktowało jako swoiste wykroczenie…

Okazało się, że wszystko jest zgodne z procedurą. Google AdSense bowiem zabezpiecza się przed nadużyciami na jeszcze jeden sposób: Po osiągnięciu pewnego pułapu zarobków na domowy (czyli fizyczny) adres pocztowy przysyłają (pocztą zwykłą) pocztówkę (IMHO bardzo ładną, z logiem Google itp. – Można sobie ją pooglądać na stronie WWW AdSense (i nawet jest zwymiarowana) z kodem PIN, który trzeba wpisać do formularza w panelu na stronce… i wtedy wrota do bogactwa stają otworem :)
Obawiam się tylko trochę o rzetelność Poczty Polskiej…

Moje boje z Google AdSense (1)

wtorek, 19 Wrzesień 2006

No tak… ostatnio na pewnej mojej witrynce umieściłem (testowo) kilka bannerów i tekstowych jednostek reklamowych Google Adsense, oczywiście po rejestracji w tym systemie. Ku mojemu zaskoczeniu system ten, przy stosunkowo marnych odwiedzinach rzeczonej witryny, przynosi pewne miarodajne zyski finansowe. Zapoznałem się więc z interfejsem Panelu reklamobiorcy AdSense (muszę stwierdzić, że wszystko wykonane jest bardzo intuicyjnie i prosto… nawet dla takiego laika w sprawach finansowo-marketingowych jak ja) oraz szczegółowo z regulaminem i zasadami programu.
Wszystko jasne.
Ku mojemu (drugiemu już w tym temacie) niepomiernemu zdziwieniu, program Google AdSense oferuje fizyczne wpłaty na normalne konta bankowe, także Polskie. Wystarczy tylko podać numer swojego konta (zwykły numer, bez żadnych SWIFTów ani IBANów) i… no właśnie. I tutaj zaczęły się schody.
Aby autoryzować/zweryfikować konto bankowe, Google AdSense wpłaca (w czasie 4-10 dni od zlecenia wpłaty) na konto bankowe niewielką sumę w dolarach amerykańskich. Po „dojściu” wpłaty trzeba w panelu reklamobiorcy wpisać dokładnie kwotę wpłaconą (w $ rzecz jasna). Dziś na moje konto Inteligo rzeczywiście został przyjęty przelew od Google AdSense (co prawda z Irlandii, nie z USA) w kwocie około 3zł (czyli około 1$). Ale zaraz – przecież żeby zweryfikować płatności, należy podać kwotę w dolarach! Dokładną kwotę!. Przekopałem pomoc Inteligo oraz wszelkie funkcje i zakładki, ale wszędzie widać tylko złotówki (a nie dolary)… cóż. Napisałem więc na helpdesku do konsultanta Inteligo i czekam na odpowiedź (mail/telefon)… Mam nadzieję, że się uda dociec, ile tak naprawdę kasy mi przelano w walucie źródłowej. Przy okazji chciałbym się dowiedzieć, jak PKOBP przelicza $->zł oraz jaki haracz pobiera od wpłaty zza granicy…